Dziennik podróży #5 – Antofagasta

Mój dziennik od teraz pisany jest już z Polski. Wspomnienia wciąż są jednak żywe, więc zapraszam do śledzenia dalszych losów mojej podróży po Chile!

Po wizycie w OCM nadszedł czas pożegnania z Atacamą. Przybiłem zatem piątkę z jej symbolem: Dłonią Pustyni, rzeźbą autorstwa Mario Covarrubiasa i ruszyłem w podróż powrotną do Antofagasty.

Antofagasta to nadoceaniczne, mocno uprzemysłowione miasto. Region ten jest silnie eksploatowany górniczo – głównie ze względu na duże złoża miedzi, minerałów, kamieni półszlachetnych, a ostatnio również metali ziem rzadkich.

Niedziela 20 czerwca była dla mnie dniem wolnym, a w Chile okazała się też Narodowym Dniem Rdzennych Mieszkańców, co oznaczało prawdziwą, latynoamerykańską fiestę w historycznym centrum Antofagasty.

Impreza ta była wprost nie do ogarnięcia dla mojego introwertycznego, europejskiego umysłu:
grupy ibrane w tradycyjne stroje tańczyły w takt muzyki wykonywanej przez nieliczny, ale wyjątkowo głośny zespół instrumentów dętych blaszanych i perkusji. Kluczowym jednak było to, że zespoły grały równocześnie nierzadko w odległości mniejszej niż 15 m od siebie, na jednym placu. Cóż to był za huk!

Zapraszam do obejrzenia rolki z nagraniem video!

Stroje, często niezwykle barwne, wręcz jaskrawe, zdawały się konkurować ze sobą w ilości cekinów, frędzli i innych ozdób. Zdarzały się jednak stroje, które dużo bardziej rezonowały z moim zainteresowaniem kulturami prekolumbijskimi.

Oprócz tego w Antofagaście odwiedzilem też słynny pomnik przyrody: La Portadę i wpadłem na dość specyficzne zgrupowanie… Ale o tym w następnych wpisach. A nazajutrz: bardzo produktywne spotkanie z Carlosem w ISLA – instytucji kultury tworzącej najważniejszy festiwal sztuki w tej części Chile – SACO.

2024 © Przemysław Scheller